Blog > Komentarze do wpisu
Horoskop małego kotka


Donoszę z wielką radością, że moja młodsza kocica Funia, czyli futrzasta bohaterka zeszłorocznego kuferkowego artykułu „Kiciuś-Raczuś, czyli Pieszczochu, poluj!” została dumną matką małego ślicznego Lwa płci żeńskiej.

Lwiątko przyszło na świat przez cesarskie cięcie w ostatni czwartek, 7 sierpnia, ok. godziny 17.30. Maleństwo ma górujący w horoskopie Księżyc w znaku Skorpiona i mocnego Plutona na ascendencie – będzie miało charakterek!


Hello, Kitty :) Horoskop urodzeniowy małego kotka

Mamusia, czyli solarna Raczyca z Ksieżycem w Byku, Jowiszem i Wenus w Lwie pęka z dumy. Dostojnie leży w misce z maleńśtwem oraz bez przerwy wymaga, by podziwiać, głaskać tudzież chwalić matkę i córkę.

Ciocia Klementyna, starsza domowa kocica, potężny solarny Byk z Księżycem w Skorpionie, który trzęsie wszystkimi kotami w okolicy (z wyjatkiem czarnego kocura, nomen omen prawdopodobnego ojca małego Funiątka - może sąsiad powinien płacić alimenty w Whiskasach?) jeszcze nie widziała maleństwa. Na razie oszczędzamy jej szoku. Jako lunarny Skorpion kocha na wyłączność i jest wielką zazdrośnicą, więc nowy członek rodziny będzie dla niej wielkim wstrząsem, podobnie jak awantura, którą na bank zrobi jej potulna do tej pory Funia, kiedy Klementyna spróbuje zbliżyć się do jej córki. Nieważne, że jest od Klementyny o połowę mniejsza - w przyrodzie nie istnieje groźniejsze zwierzę, niż matka broniąca swoich małych, zwłaszcza ta urodzona pod znakiem Raka. Za kilka tygodni zapoznamy Klementynę z kociakiem i podejrzewam, że jakis czas po ataku zazdrości stanie na tym, że zaakceptuje małą, z którą ma koniunkcję Księżyców, a być może nawet po swojemu przyniesie prezent kulinarny w postaci jakiegoś tłustego ptaszka, jak to ma w zwyczaju wobec członków rodziny (kiedyś dostałam od niej wróbla na urodziny, bo też chciała mieć udział w przyjęciu - położyła go demonstracyjnie na stole przed wszystkimi goścmi, go ale to już temat na inną opowieść).

Małe kociątko rośnie szybciej, niż je, choć wciaż jeszcze nie przerosło wróbla. Za to już teraz ma niespożytą energię i potrafi błyskawicznie przepełznąc całą kanapę w poszukwianiu mamy i mleka. Poniżej - zdjęcie maleństwa. Jak widać, jest mniejsze niż etykietka na buteleczce, któa napełniona ciepłą wodą służy za kaloryfer w kocim gnieździe .



Małe Lwiątko

środa, 13 sierpnia 2008, dori7
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2008/08/16 23:32:23
Jak ona szybko rośnie! :))) Teraz jest już sporo większa, urocze kociątko, na razie mieści się w dłoniach :) Wczoraj pełzała mi po spódnicy :)))
-
2008/08/17 00:34:47
Funi-mamuni gratulujemy serdecznie! A i male niech sie dobrze chowa :D. A ja koniecznie musze zajrzec do Was jak najszybciej i obejrzec slicznote :)). Buziaki!
-
2008/08/19 15:33:08
A kotki często rodzą się tak hmm... solo?? Bo mnie się zawsze wydawało, że przynajmniej
trzy, cztery...
-
2008/08/20 14:05:07
Nie zawsze. Babcia Kociaka, a matka Funi w ostatnim miocie z zeszłego roku miała tylko jednego kocurka.